Trudne słowa

Powoli kończył mi się urlop macierzyński z tytułu urodzenia Bartka i pora się było nastawić, że za chwilę wrócę do pracy w Urzędzie Miasta w Wejherowie. Nie chcieliśmy oddawać synka do żłobka i intensywnie myśleliśmy jak zorganizować dla niego opiekę. Akurat na emeryturę przeszła teściowa, która mieszkała w Wejherowie i zgodziła się nim zajmować u siebie w domu. Byliśmy zadowoleni, bo lepiej wozić go do babci do Wejherowa niż do żłobka. Nasz bobas doskonale czuł się w wejherowskich klimatach i przebywając z bardzo gadatliwą babcią też zaczął wypowiadać coraz więcej słów. Do tej pory potrafił mówić tylko proste sylabowe słowa typu mama, tata, baba. Zaskoczyło nas ogromnie, gdy pewnego dnia bez żadnego kontekstu powiedział rektoskopia Wejherowo. Nawet nie wiedzieliśmy z Andrzejem co oznacza słowo rektoskopia. Następnego dnia miałam wyjazd służbowy poza Wejherowo i Bartka do babci wiózł mąż. Miał się zapytać skąd może synek znać słowo rektoskopia. Jednak zapomniał. Podejrzewaliśmy, że być może słowo to pojawiło się w jakiejś bajce i połączył je z Wejherowem. W niedzielę zaprosiliśmy mamę do nas na obiad i miała u nas przenocować. W poniedziałek jadąc do pracy w Wejherowie, odwieziemy ją razem z Bartkiem. Szczęśliwy synek mając w niedzielne popołudnie wszystkich najbliższych wokół siebie ciągle gadał i w pewnej chwili padły słowa rektoskopia Wejherowo. W tym momencie babcia się zaczerwieniła i zmieszała, wiec wiedzieliśmy już, że tego nauczył się od niej.

Dodaj komentarz

Post Navigation