Miesiące mijają

Mój znajomy parę miesięcy temu miał bardzo niefortunny wypadek. Zdarzenia jak te występują jedno na milion. Cóż, najwyraźniej los postanowił wzbogacić jego życie o jedno nieprzyjemne wspomnienie. Gdy wracał nocą przez Wejherowo w stanie lekkiego upojenia, naraz zapragnął zjeść kebaba. Pragnienie było tak duże, że nadłożył spory kawałek drogi, by skosztować tego dania i się nasycić. Często przecież tak bywa, że nasz mózg podpowiada nam, co w danej chwili chcemy zjeść. Tak więc Piotrek, bo tak się nazywał ten dwudziestojednoletni mężczyzna, dotarł wreszcie do miejsca, gdzie widniał duży, świecący baner z napisem: „Kebab u Turka”. Ze szczęścia aż zaklaskał w ręce i wszedł do środka. Spostrzegł kobietę i chłopca, na oko dziesięciolatka, którzy zajadali się kulinarnym arcydziełem zamkniętym w chrupiącej bułce. Z cieknącą śliną podszedł do barmanki i zamówił największy zestaw. Po kilku minutach oczekiwania odebrał go i zaczął pospiesznie jeść. Delektował się nim przez dłuższą chwilę. Łykając część kebaba poczuł, że coś ostrego przechodzi mu przez przełyk. Zdołał to przecisnąć do żołądka, jednak całą noc potem bolało go gardło. Rektoskopia Wejherowo – następnego dnia cały dzień czuł nieznośny ból brzucha. Pojechał samochodem do szpitala. Po oględzinach stwierdzono, że ma kawałek szkła w żołądku i koniecznym będzie wykonać zabieg rektoskopii. Piotrek był przerażony. Jeszcze bardziej dobił go fakt, że w Wejherowie po raz drugi w historii szpitala robią taki typ endoskopowych badań. Po całym zabiegu oznajmił mi, że już nigdy w życiu nie zje kebaba.

Dodaj komentarz

Post Navigation