Category Archives: Chirurgia

Wypadek na festiwalu

1Nazywam się Małgosia i wspólnie z moją przyjaciółką Hanią zawsze marzyłyśmy o pojechaniu na festiwal w Rumii. Zazwyczaj rodzice nam na to nie pozwalali, jednak w tym roku zawarłyśmy z nimi taki układ, że jezeli obie będziemy miały wzorowe zachowanie i świadectwo z paskiem, będziemy mogły spełnić nasze marzenie. Nie było łatwo, wcześniej nasze oceny wyglądały raczej kiepsko i żeby stać się w tak krótkim czasie prymuskami, musiałyśmy w to włożyć dużo wysiłku. Zwłaszcza na matmie, gdzie nie było mowy o jakimś ściąganiu, czy niezrobieniu pracy domowej, ponieważ nauczycielka każdego dnia sprawdzała, czy zadanie rostało wykonane. Pomimo wszystkich przeciwności udalo nam się dostać świadectwo pod koniec roku, które było ozdobione czerwonym paskiem. Pojechałysmy więc na festiwal. Zabawa była przednia, podczas jednego z koncertów poznałyśmy bardzo przystojnych chłopaków. Skakałyśmy i tańczyłyśmy, ile sił miałyśmy w nogach, przecież tyle pracowałyśmy na to żeby się znaleźć w tym magicznym miejscu, że nie mogłyśmy nie skorzystać. Na jednym z koncertów niestety Hania przewróciła się. Narzekała strasznie, że boli ją ręka. Powiedziałam, że pewnie jej to minie, nie chciałam, żeby ten incydent popsuł nam festiwal. Jednak ból nie ustępował, a ręka okropnie spuchła, a po godzinie nabrała fioletowych kolorów. Zdecydowałyśmy się na opuszczenie imprezy i udanie się do firmy Chirurg Rumia. Okazało się, że Hani ręka była złamana. Było mi strasznie głupio, że namawiałam ją do zostania na festiwalu, zamiast iść do lekarza. Lekarz w Chirurg Rumia odpowiedniu zaopiekował się Hanią i założył jej na rękę gips. Powiedział, że lepiej by dla niej było gdyby wróciła do domu i mogła odpocząć, a powrót na festiwal jest kiepskim pomysłem. Po wyjściu z firmy Chirurg Rumia zdecydowałyśmy się na powrót do domu, dlatego wzięłyśmy taksówkę. Rodzice nie byli zadowoleni z tego obrotu spraw. Właśnie dlatego ostrzegali nas przed tego typu imprezami, ale wiedzieli, że będzie to dla nas niezła nauczka i że następnym razem będziemy bardziej uważać.

Sposób na dziadka

Stan psychiczny naszego emeryta chirurga coraz bardziej się pogarszał. Nie chciał słyszeć o żadnym lekarzu i jakiejkolwiek pomocy. Najgorsze, że jego przyjaciele chirurdzy mieszkali z dala od Rumi. Zresztą nie chciał nawet nam dać do nich numerów telefonów. Zrobiliśmy naradę rodzinną i stwierdziliśmy, że przy okazji trzeba uzyskać od dziadka telefony do jego kolegów i ich zaprosić na najbliższe imieniny. Dokonał tego nasz syn Tadek. Przy okazji doładowania komórki skopiował kilka numerów chirurgów. I przystąpiliśmy do organizacji przyjęcia. Załatwiliśmy hotel dla gości i salę w nim, na której miało odbyć się przyjęcie. Do dziadka przyszło zaproszenie wysłane przez gabinet chirurg Rumia. Oficjalnie dziadek został zaproszony na sympozjum chirurgów, które miało się odbyć właśnie w Rumi. Trochę się zdziwił, że mały gabinet chirurgiczny organizuje zjazd chirurgów w Rumi. Wytłumaczyliśmy mu, że prawdopodobnie chodzi o niższe koszty organizacyjne. Oczywiście początkowo nie miał ochoty pójść na ten zjazd. Jednak tłumaczyliśmy mu, że to chyba wspaniale, że pamiętają o nim jako o chirurgu. Świadczy to też o docenieniu jego wkładu w rozwój chirurgii polskiej. Tym bardziej dziwne byłoby, gdyby nie poszedł na ten zjazd, skoro ma go kilka ulic od domu. Wreszcie któregoś ranka po śniadaniu stwierdził, że musimy się wybrać do sklepu z garniturami w Rumi, bo przecież schudł i poprzedni z pewnością nie będzie mu pasował. Nasz dziadek chirurg był uratowany.

Wolontariat Sebastiana

Sebastianowi podobała się coraz bardziej praca wolontariusza na chirurgii dziecięcej. Dzieciaki też zaczęły przepadać za nim i czekały niecierpliwie na jego przyjazdy z Redy. Okazało się, że niektóre z nich po wyjściu ze szpitala odwiedzały swego chirurga w Redzie w ramach wizyt kontrolnych i wiedząc, że Sebastian stamtąd pochodzi dopytywały się o niego. Doktor Andrzej pewnego dnia powiedział, że na tabliczce informacyjnej „chirurg Reda zaprasza” oprócz swoich godzin przyjmowania małych pacjentów dopisze również adres Sebastiana w Redzie. Sebastian wpadł na inny pomysł – rozszerzenia swojego wolontariatu na gabinet chirurga w Redzie. Postanowił poza Redę wyjeżdżać w weekendy a jedną godzinę w tygodniu poświęcić małym pacjentom gabinetu chirurgicznego w Redzie. Wolontariat Sebastiana zaowocował nie tylko podniesieniem oceny z zachowania ale również zakiełkowała w nim myśl czy w przyszłości nie zostać chirurgiem, chociaż wiedział, że aby sprostać temu wyzwaniu musiałby już w gimnazjum ostro wziąć się do nauki. No i musiałby wybrać jako szkolę ponadgimnazjlną liceum z profilem biologiczno – chemicznym. Na szczęście taki profil istniał w liceum w Redzie. W każdym razie wolontariat zmobilizował Sebastiana również do nauki, co szczególnie zadowoliło nauczycieli z redzkiego gimnazjum.

Występ magika

W wakacje Wejherowo było spokojnym, sennym miasteczkiem, w którym moim zdaniem niewiele się działo. Moi bliscy znajomi powyjeżdżali, więc trochę się nudziłam. Na kilka dni dostałam fuchę od mamy pracodawcy: wkładałam do skrzynek pocztowych ulotkę z reklamą „Chirurg Wejherowo – 30% taniej”. Mama była asystentką u tego chirurga i dzięki temu mogłam sobie trochę zarobić, bo z dodatkową pracą w Wejherowie też nie było łatwo. Większość czasu spędzałam na rowerze penetrując zakamarki Wejherowa i okolic. Pewnego dnia mój wzrok przykuł plakat na słupie ogłoszeniowym. Do Wejherowa miał zawitać magik zwany chirurgiem. Próbowałam o nim czegoś się dowiedzieć z Internetu ale nic nie znalazłam. Tym bardziej mnie to zaintrygowało i postanowiłam w wejherowskiej informacji turystycznej kupić bilet na występ magika chirurga. Bilet na jego występ nie był zbyt drogi, więc mogłam sobie na niego pozwolić. Zresztą zawsze chciałam zobaczyć na żywo występ magika i nadarzyła się okazja, że nie musiałam nawet opuszczać w tym celu Wejherowa. Występ magika chirurga zapełnił całą salę wejherowskiego domu kultury i był chwilami dla mnie horrorem. Wkładał do skrzyni całe ciało dziewczyny, potem były pokazane różne części tego ciała a na końcu znów było całe. Podobnie robił ze zwierzętami. Takim eksperymentom poddał psa, kota, kurę i królika. Do pewnego momentu było słychać odgłosy tych zwierząt, potem milkły a na końcu znów się odzywały. Po występie magika już wiedziałam dlaczego nazywają go chirurgiem, ale przeżycia miałam niesamowite. Jednak to lato w Wejherowie nie będzie uznane przeze mnie za nudne.