Monthly Archives: Luty 2016

You are browsing the site archives by month.

Ile podróżujących czyta komunikaty w komunikacji miejskiej?

1Pani Dagmara Kowalska pisze pracę magisterską, którą będzie broniła w czerwcu tego roku,a celem pracy jest przeprowadzenie badań, które oszacowałyby liczbę osób czytających komunikaty wywieszone w autobusach, takie jak reklama w komunikacji miejskiej. Wnioski mają dotyczyć tego jak skuteczna jest taka reklama oraz jak bardzo wpływa na ludzi podróżujących. Kilka lat temu pewna Pani Doktor przeprowadzała badania dotyczące tego ile osób czyta informacje i artykuły y wywieszone na poczekalniach do lekarza. Panią Dagmarę bardzo zainteresował temat, dlatego jej temat magisterski opierał się na tym samym, jego obiekt zainteresowania był jednak inny – reklama w komunikacji miejskiej. Pani Dagmara rozpoczęła swe badania od ankiety wśród bliskich przyjaciół oraz rodziny, kolejnym celem było wyjście do całkiem obcych ludzi i przeprowadzenie takiej same ankiety wśród ludzi jeżdżących komunikacją miejską. Rozpoczęła ona od lini numer 3, która jak się okazało nie miała takiego czegoś jak reklama w komunikacji miejskiej, dlatego stwierdziła, że nie byłaby to ankieta wiarygodna i przesiadła sie do linii numer 5. Tam za to wszystko było na swoim miejscu. Reklama w komunikacji miejskiej dotyczyła promocji miejscowych klinik dentystycznych, ale również szkół policealnych, akcji „Przekaż jeden procet” ale również informacje dotyczące regulaminu pojazdu oraz jak pobrać internetową wersję książki „Romeo i Julia”, „Jak ukraść dziesięć milionów” oraz „Jak zrobić ilealną babeczkę z czekoladą i rodzynkami”. Z odpowiedzi ankietowanych wynikało, że reklama w komunikacji miejskiej jest przez nich bardzo często czytana. Około 90% ankietowanych przyznało się do tego, że przeczytało rekamę o szkole policealnej, a ok 30% była zainteresowana reklamą poradni stomatologicznej. 10% skorzystało z możliwości pobrania książki w wesji elektronicznej na smartfona. Jak okazało się 10% nie zwróciło kompletnie uwagi na coś takiego jak reklama w komunikacji miejskiej, ponieważ miało inne zajęcie. Większość z nich było zajęte rozmową telefoniczną, bądź przeglądniem facebooka, bądź komunikowania się z innymi użytkownikami na messengerze. Mniejsza część czytała własne książki, które zabrała ze sobą w podróż.

Wypadek na festiwalu

1Nazywam się Małgosia i wspólnie z moją przyjaciółką Hanią zawsze marzyłyśmy o pojechaniu na festiwal w Rumii. Zazwyczaj rodzice nam na to nie pozwalali, jednak w tym roku zawarłyśmy z nimi taki układ, że jezeli obie będziemy miały wzorowe zachowanie i świadectwo z paskiem, będziemy mogły spełnić nasze marzenie. Nie było łatwo, wcześniej nasze oceny wyglądały raczej kiepsko i żeby stać się w tak krótkim czasie prymuskami, musiałyśmy w to włożyć dużo wysiłku. Zwłaszcza na matmie, gdzie nie było mowy o jakimś ściąganiu, czy niezrobieniu pracy domowej, ponieważ nauczycielka każdego dnia sprawdzała, czy zadanie rostało wykonane. Pomimo wszystkich przeciwności udalo nam się dostać świadectwo pod koniec roku, które było ozdobione czerwonym paskiem. Pojechałysmy więc na festiwal. Zabawa była przednia, podczas jednego z koncertów poznałyśmy bardzo przystojnych chłopaków. Skakałyśmy i tańczyłyśmy, ile sił miałyśmy w nogach, przecież tyle pracowałyśmy na to żeby się znaleźć w tym magicznym miejscu, że nie mogłyśmy nie skorzystać. Na jednym z koncertów niestety Hania przewróciła się. Narzekała strasznie, że boli ją ręka. Powiedziałam, że pewnie jej to minie, nie chciałam, żeby ten incydent popsuł nam festiwal. Jednak ból nie ustępował, a ręka okropnie spuchła, a po godzinie nabrała fioletowych kolorów. Zdecydowałyśmy się na opuszczenie imprezy i udanie się do firmy Chirurg Rumia. Okazało się, że Hani ręka była złamana. Było mi strasznie głupio, że namawiałam ją do zostania na festiwalu, zamiast iść do lekarza. Lekarz w Chirurg Rumia odpowiedniu zaopiekował się Hanią i założył jej na rękę gips. Powiedział, że lepiej by dla niej było gdyby wróciła do domu i mogła odpocząć, a powrót na festiwal jest kiepskim pomysłem. Po wyjściu z firmy Chirurg Rumia zdecydowałyśmy się na powrót do domu, dlatego wzięłyśmy taksówkę. Rodzice nie byli zadowoleni z tego obrotu spraw. Właśnie dlatego ostrzegali nas przed tego typu imprezami, ale wiedzieli, że będzie to dla nas niezła nauczka i że następnym razem będziemy bardziej uważać.

Zimowe szaleństwo

1Pan Grzegorz jest lekarzem specjalistą pracującym w firmie Proktolog Reda. W styczniu dostał on bardzo wyczekiwany i zasłużony urlop. Od około miesiąca zastanawiał się, dokąd wybrać się razem z żoną i dziećmi: dwunastoletnim synkiem Jakubem i dziesięciotelnią córką Aleksandrą. Do wybroru mieli bardzo wiele opcji, aby wykorzystać dwutygodniowy urlop. Początkowo planowali wyjazd na narty w polskie góry do Białki Tatrzańskiej. Byłaby to ich już trzecia wizyta w tym miejscu, więc, gdy dowiedzieli się o otworzeniu nowego wyciągu narciaskiego na mazurach o nazwie Kurza Góra, bez zastanowienia postanowili właśnie tam wybrać się na ten długo wyczekiwany urlop. Byli bardzo podekscytowani planowanym wyjazdem. Pan Grzegorz szczególnie, gdyż był już bardzo zmęczony pracą w firmie Proktolog Reda i wiedział, że ten wyjazd jest mu bardzo potrzebny, by zregenerować swoje siły do dalszego działania. Praca w Proktolog Reda była jego wymarzoną pracą, jak i również źródłem pieniędzy, dzięki którym razem z rodziną mogli żyć na bardzo wysokim poziomie. Byli już spakowani, na narciarski wyjazd i pojechali samochodem w stronę mazur. Przejazd do Kurzej Góry trwał około trzy godziny, nie było żadnych problemów, gdyż wybrali bardzo przyjemną trasę. Zatrzymali się w hotelu nad jeziorem. Ze swojego pokoju mieli niesamowity widok na zamarzćniętą wodę i pokryty śniegiem las. Co jakiś czas można było tam dostrzec skaczące sarenki i wiewiórki. Byli bardzo zadowoleni z wyjazdu, stok w Kurzej Górze był znacznie bardziej przyjemny od innych znanych ich stoków. Jakub i Aleksandra również dobrze się bawili, byli już prawie na zaawansowanym poziomie jeżeli chodzi o jazdę na nartach, dlatego nie potrzebowali już instruktora. Po dwóch tygodniach wrócili na Pomorze nieco zawiedzeni, że dwa tygodnie minęł jak z bicza strzelił. Bez wątpienia przydałby się jeszcze tydzień, bądź nawet dwa odpoczynku. Niestety na Pana Grzegorza czekała praca w firmie Proktolog Reda, a na dzieci szkoła. Także nie zostało im nic innego, niż czekać do następnych wakacji.