Monthly Archives: Sierpień 2015

You are browsing the site archives by month.

Miesiące mijają

Mój znajomy parę miesięcy temu miał bardzo niefortunny wypadek. Zdarzenia jak te występują jedno na milion. Cóż, najwyraźniej los postanowił wzbogacić jego życie o jedno nieprzyjemne wspomnienie. Gdy wracał nocą przez Wejherowo w stanie lekkiego upojenia, naraz zapragnął zjeść kebaba. Pragnienie było tak duże, że nadłożył spory kawałek drogi, by skosztować tego dania i się nasycić. Często przecież tak bywa, że nasz mózg podpowiada nam, co w danej chwili chcemy zjeść. Tak więc Piotrek, bo tak się nazywał ten dwudziestojednoletni mężczyzna, dotarł wreszcie do miejsca, gdzie widniał duży, świecący baner z napisem: „Kebab u Turka”. Ze szczęścia aż zaklaskał w ręce i wszedł do środka. Spostrzegł kobietę i chłopca, na oko dziesięciolatka, którzy zajadali się kulinarnym arcydziełem zamkniętym w chrupiącej bułce. Z cieknącą śliną podszedł do barmanki i zamówił największy zestaw. Po kilku minutach oczekiwania odebrał go i zaczął pospiesznie jeść. Delektował się nim przez dłuższą chwilę. Łykając część kebaba poczuł, że coś ostrego przechodzi mu przez przełyk. Zdołał to przecisnąć do żołądka, jednak całą noc potem bolało go gardło. Rektoskopia Wejherowo – następnego dnia cały dzień czuł nieznośny ból brzucha. Pojechał samochodem do szpitala. Po oględzinach stwierdzono, że ma kawałek szkła w żołądku i koniecznym będzie wykonać zabieg rektoskopii. Piotrek był przerażony. Jeszcze bardziej dobił go fakt, że w Wejherowie po raz drugi w historii szpitala robią taki typ endoskopowych badań. Po całym zabiegu oznajmił mi, że już nigdy w życiu nie zje kebaba.

Setki niezdecydowanych ludzi

Pewnego wieczoru postanowiłem wybrać się ze znajomymi do popularnego klubu w Wejherowie. Rzadko tam bywaliśmy, w sumie to była nasza druga wizyta w tym miejscu. O tym lokalu zaczęły krążyć legendy. Przyciągał setki ludzi, jednocześnie odstraszając wielu. Tego dnia akurat trafiliśmy na karaoke. Postanowiliśmy się pobawić, więc pierwsze co nam przyszło na myśl to wizyta przy barze. Piwo trafiało w nasze żołądki jak endoskopia. Ustawiliśmy się w kolejce do utworów i gdy już alkohol dodał nam odwagi, zaczęliśmy śpiewać. Zainteresowała mnie jedna dziewczyna siedząca z koleżankami w kącie. Widziałem, że ja też jej się spodobałem. Nigdy przedtem nie widziałem jej. Powiedziała mi, że jest z Wejherowa i że jest studentką pierwszego roku na kierunku Medycyna w Gdańsku. Bardzo przyjemnie mi się z nią rozmawiało do czasu, gdy spytałem, co ją interesuje. Ona, ni z gruszki, ni z pietruszki, powiedziała, że zawsze chciała przeprowadzić rektoskopię. Ja grzecznie ukłoniłem się jej i pożegnałem (daj Boże!) na zawsze. Kto wie co by się stało z tym całym motywem, rektoskopia Wejherowo, Przesrane!

Trudne słowa

Powoli kończył mi się urlop macierzyński z tytułu urodzenia Bartka i pora się było nastawić, że za chwilę wrócę do pracy w Urzędzie Miasta w Wejherowie. Nie chcieliśmy oddawać synka do żłobka i intensywnie myśleliśmy jak zorganizować dla niego opiekę. Akurat na emeryturę przeszła teściowa, która mieszkała w Wejherowie i zgodziła się nim zajmować u siebie w domu. Byliśmy zadowoleni, bo lepiej wozić go do babci do Wejherowa niż do żłobka. Nasz bobas doskonale czuł się w wejherowskich klimatach i przebywając z bardzo gadatliwą babcią też zaczął wypowiadać coraz więcej słów. Do tej pory potrafił mówić tylko proste sylabowe słowa typu mama, tata, baba. Zaskoczyło nas ogromnie, gdy pewnego dnia bez żadnego kontekstu powiedział rektoskopia Wejherowo. Nawet nie wiedzieliśmy z Andrzejem co oznacza słowo rektoskopia. Następnego dnia miałam wyjazd służbowy poza Wejherowo i Bartka do babci wiózł mąż. Miał się zapytać skąd może synek znać słowo rektoskopia. Jednak zapomniał. Podejrzewaliśmy, że być może słowo to pojawiło się w jakiejś bajce i połączył je z Wejherowem. W niedzielę zaprosiliśmy mamę do nas na obiad i miała u nas przenocować. W poniedziałek jadąc do pracy w Wejherowie, odwieziemy ją razem z Bartkiem. Szczęśliwy synek mając w niedzielne popołudnie wszystkich najbliższych wokół siebie ciągle gadał i w pewnej chwili padły słowa rektoskopia Wejherowo. W tym momencie babcia się zaczerwieniła i zmieszała, wiec wiedzieliśmy już, że tego nauczył się od niej.

Nie warto się bać na zapas

Mama do Gdyni na rektoskopię jechała zestresowana, mimo, że Irena przez telefon ja uspokajała. W sobotę Irena przygotowała mamę do rektoskopii przez podanie odpowiedniej diety, a w niedzielę rano pojechałyśmy na badanie. Gabinet rektoskopia Gdynia położony był w centrum Gdyni, w odrestaurowanej kamienicy na parterze. Przed badaniem znajoma porozmawiała przy herbatce z moja mamą, co ją w pewien sposób uspokoiło. Przedstawiła również w jaki sposób będzie przebiegać rektoskopia. Samo badanie, jak mama określiła, bolało ją tyle co wizyta u dentysty. W trakcie rektoskopii pani doktor niczego niepokojącego nie zauważyła; pobrała również materiał do badań. Wyniki zostaną mamie przysłane za kilka dni. Mama była zadowolona z siebie, że zgodziła się pojechać na badanie do Gdyni. Po tygodniu faksem dotarły do nas wyniki rektoskopii. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Ja od początku podejrzewałam, że te mamy bóle podbrzusza są na tle nerwowym. Tak samo na podstawie wyników badań zawyrokował lekarz. Dodatkowym plusem rektoskopii w Gdyni było to, że mama zaczęła ze mną odwiedzać Gdynię i spacerować wzdłuż brzegu morza. Po kilku wypadach bóle przestały się pojawiać. Pewnego razu mama stwierdziła, że Gdynia ma na nią dobroczynny wpływ i zrozumiała moją chęć częstych wyjazdów do Gdyni. A wszystkim swoim znajomym reklamowała ten właśnie produkt – rektoskopia Gdynia.

Wolontariat Sebastiana

Sebastianowi podobała się coraz bardziej praca wolontariusza na chirurgii dziecięcej. Dzieciaki też zaczęły przepadać za nim i czekały niecierpliwie na jego przyjazdy z Redy. Okazało się, że niektóre z nich po wyjściu ze szpitala odwiedzały swego chirurga w Redzie w ramach wizyt kontrolnych i wiedząc, że Sebastian stamtąd pochodzi dopytywały się o niego. Doktor Andrzej pewnego dnia powiedział, że na tabliczce informacyjnej „chirurg Reda zaprasza” oprócz swoich godzin przyjmowania małych pacjentów dopisze również adres Sebastiana w Redzie. Sebastian wpadł na inny pomysł – rozszerzenia swojego wolontariatu na gabinet chirurga w Redzie. Postanowił poza Redę wyjeżdżać w weekendy a jedną godzinę w tygodniu poświęcić małym pacjentom gabinetu chirurgicznego w Redzie. Wolontariat Sebastiana zaowocował nie tylko podniesieniem oceny z zachowania ale również zakiełkowała w nim myśl czy w przyszłości nie zostać chirurgiem, chociaż wiedział, że aby sprostać temu wyzwaniu musiałby już w gimnazjum ostro wziąć się do nauki. No i musiałby wybrać jako szkolę ponadgimnazjlną liceum z profilem biologiczno – chemicznym. Na szczęście taki profil istniał w liceum w Redzie. W każdym razie wolontariat zmobilizował Sebastiana również do nauki, co szczególnie zadowoliło nauczycieli z redzkiego gimnazjum.

Występ magika

W wakacje Wejherowo było spokojnym, sennym miasteczkiem, w którym moim zdaniem niewiele się działo. Moi bliscy znajomi powyjeżdżali, więc trochę się nudziłam. Na kilka dni dostałam fuchę od mamy pracodawcy: wkładałam do skrzynek pocztowych ulotkę z reklamą „Chirurg Wejherowo – 30% taniej”. Mama była asystentką u tego chirurga i dzięki temu mogłam sobie trochę zarobić, bo z dodatkową pracą w Wejherowie też nie było łatwo. Większość czasu spędzałam na rowerze penetrując zakamarki Wejherowa i okolic. Pewnego dnia mój wzrok przykuł plakat na słupie ogłoszeniowym. Do Wejherowa miał zawitać magik zwany chirurgiem. Próbowałam o nim czegoś się dowiedzieć z Internetu ale nic nie znalazłam. Tym bardziej mnie to zaintrygowało i postanowiłam w wejherowskiej informacji turystycznej kupić bilet na występ magika chirurga. Bilet na jego występ nie był zbyt drogi, więc mogłam sobie na niego pozwolić. Zresztą zawsze chciałam zobaczyć na żywo występ magika i nadarzyła się okazja, że nie musiałam nawet opuszczać w tym celu Wejherowa. Występ magika chirurga zapełnił całą salę wejherowskiego domu kultury i był chwilami dla mnie horrorem. Wkładał do skrzyni całe ciało dziewczyny, potem były pokazane różne części tego ciała a na końcu znów było całe. Podobnie robił ze zwierzętami. Takim eksperymentom poddał psa, kota, kurę i królika. Do pewnego momentu było słychać odgłosy tych zwierząt, potem milkły a na końcu znów się odzywały. Po występie magika już wiedziałam dlaczego nazywają go chirurgiem, ale przeżycia miałam niesamowite. Jednak to lato w Wejherowie nie będzie uznane przeze mnie za nudne.